20/11/2025
Sztuka może i może być o polityce, ale przekuta w politykę niczym propaganda, staje się narzędziem mijając się ze swoją istotą.
Wystawianie propagandy na piedestał konkursu artystycznego, zdaje się być fasadą ku uciesze motłochu, z którego ostatecznie jednak trzeba się obszernie tłumaczyć. Przerost narracji nad formą i treścią.
Z tym że to już nawet nie jest modne, a wygląda raczej jak podpatrzony trend z algorytmów. Infantylnie jak walka o uwagę, banalne jak ignorancja starych pryków.
Cd. Biennale Bielska Jesień – wyjście poza strefę komfortu czy a raczej desperackie bronienie status quo?
Nie, Małgorzata Mycek nie jest nowym Picassem. Nie jest też nowym „dzikim” – bo trudno być dzikim w systemie, który od lat premiuje ten sam rodzaj udomowionego buntu. To nie jest awangarda, tylko piąta woda po kisielu awangardy, przewidywalna i doskonale wpasowana w aktualny program ideologiczny.
Awangarda to ryzyko. Tu nie ma ryzyka – jest przemyślany zestaw symboli i gotowych uzasadnień, wszystko co wypisz wymaluj pasuje jak ulał do protokołu wytycznych aktualnego mainstreamu.
Tłumaczą się, bo wiedzą co przeskrobali. Co więcej, od razu przechodzą na protekcjonalny ton przełączając tryb na edukowanie i objaśnianie, zakładając, że są tą uprzywilejowaną warstwą co wie więcej, bo jest inteligentniejsza i bardziej wyedukowana.
I zaczyna się ich ulubiony proces – Tłumaczenie i objaśnianie, że to SZTUKA jak byśmy nie wiedzieli, a tu jest inaczej jak jest, że to co jest to tego nie ma, a jest to czego nie widzimy bo tępi jesteśmy. Krytycy, edukatorzy, kuratorzy – jedyna ich kompetencja to wykształcenie do roli systemowych manipulatorów. Totalna ignorancja i amatorka co do sztuki, z wrodzonym tupetem śmieją się w twarz niejednemu buntującemu się profesjonaliście, któremu do pięt nie dorastają!
Żonglują wyświechtanymi już hasłami i wydaje im się że cały czas są modni – że to jest dopiero sztuka, ta która każe wyjść poza strefę komfortu; a przepraszam, zrobić kupę poza toaletą – to czy to jest takie właśnie wyjście poza strefę komfortu? Czy to ma jakiś sens?
Neo-post-pseudowspółczesny awangardowy bełkot w przypadku Ady Piekarskiej kuriozalnie nazwany orędziem – banalny, przewidywalny, nudny / naraża na śmieszność, nic nie wnosi, jak zdarta płyta. Do tego same pozytywne komentarze po wpisem – dlaczego? Bo komentować mogą tylko znajomi.
Karol Radziszewski – kolejna gwiazda z ekipy i z jury – przepadkiem dość mocno związany z BWA Warszawa jak Mycek. Kolejne beztalencie, które panoszy się od lat na polskiej scenie artystycznej. Stach Szabłowski, oczarowany LGBT, też wali na pamięć wyuczone za młodu regułki, nie patrząc na to że czasy i poziom świadomości się zmieniły. Razem z Adą P. machają przed nami nagrodą Stajudy drwiąco wyśpiewując – „- i co nam zrobicie?”
Propozycja – zróbcie sobie osobny konkurs dla amatorów sztuki q***rowej i LGBT – i tu Mycek wygrałby bez wątpliwości naszych i waszych, bo kryteria byłyby jasne – rządziłyby q***r i amatorka.
Kiedyś jak to była nowość, jak ludzie nie byli jeszcze oswojeni z tematem i nie wiedzieli co się dzieje, nie byli świadomi co to za ziółka przejęły władzę w mainstreamie, to wmawiano im że nic nie kapują bo tak mają jako konserwatyści z ciemnogrodu hołdujący wartościom i przestarzałemu akademickiemu warsztatowi malarskiemu.
Wtedy ‘MY’ – ci oświeceni, tłumaczyli tzw. awangardę ‘TAMTYM’ opóźnionym, żeby nadążyli. Ale dziś jest trochę, jakby to powiedzieć, odwrotnie – to ci ‘My’ nie nadążają, że to co promują to już nie jest żadna awangarda, i to nie ‘TAMCI’ wspierają system swoim podejściem, lecz kluczowym ogniwem systemu teraz ‘My’ jesteśmy.
I choć byście wmawiali nie wiadomo co, to widać! Systemowy płaszczyk ochronny już dawno się wypalił, wypłowiał i podziurawił.
Najważniejsza różnica w tym podziale na ‘MY’ i ‘TAMCI’ polega na tym, że ‘My’ wyznaczamy trendy i dobieramy do nich uczestników, trendy zaś co byście nie mówili są polityczne i na wskroś propagandowe! Wspierają pewną linię polityczną konsekwentnie prowadzoną od lat, oficjalnie od momentu pojawienia się Sorosa w Polsce, jego dofinansowań w Europie, ale też konkretnych wymagań co do linii przekazu. Jeśli ktoś w minimalnym choć stopniu interesuje się geopolityką, coraz skuteczniejsze zmierzanie ekonomii do globalizacji, dobrze wie o co chodzi. I zrzucanie obecnie winy na wyimaginowaną grupę ‘zaściankowych złych konserwatystów’ jest dziś po prostu śmieszne. Machina w którą wplątana jest sztuka, wraz ze swoimi ‘ekspertami’ jest dziś niewyobrażalnie ogromna i sztuka q***r która akurat tu jest na tapecie, jak najbardziej znajduje się na liście tematów pożądanych. A to czy ma warsztat czy nie, to sprawa zupełnie drugorzędna, no – wygodna do zamydlenia oczu jako nieistotny argument jak widać powyżej..
Kiedyś jeśli chodzi o tych co nie załapali się do mainstreamu, ale gdzieś tam coś próbują działać na marginesie, mówiło się że przykleiło się g..wno do statku i mówi ‘Płyniemy!’
A mainstream nie chce się przyznać, bo mogłyby grozić jakieś reparacje, że teraz płynie cały statek z mainstreamowym g..wnem, ci co nie chcą w nim płynąć, próbują na własną rękę, choć są w pełni świadomi że daleko nie dopłyną, bo jak tylko zostają przyuważeni z pokładu g..wni..nego okrętu delikwenta, wysuwają dupsko za burtę i obsyrają obficie aby mieć pewność że niewygodny intruz utonął pod smrodem ich eksperckich odchodów, wyprodukowanych przez niepodważalny autorytet.
Więc tu jest właśnie taka sytuacja – ekipa Bielskiej Jesieni, która załapała się na gówniany statek sr..a na nas i wiezie g..wno na szczyt chwały. I taki np. Stach Szabłowski czy Ada Piekarska w swoim orędziu śmieją nam się w twarz i mówią:
- jesteście tępi a my mądrzy, bo nie rozumiecie że sr…nie na was jest tym co dziś wartościowe w sztuce, jest poza strefą komfortu z której musicie wychodzić, a do tego waszym obowiązkiem jest płacić nam za to że na was sr..amy! Dlatego np. Mycek zasłużenie dostała nagrodę 30tys. Oraz publiczne zezwolenie aby przykleić wam taśmy na usta i s**ć na łeb bez opamiętania!
I nie wycierajcie sobie d..py tym że awangarda zawsze była trudna i teraz to się powtarza. Otóż nie! Jeśli coś kiedyś było, to nie znaczy że jest to regułą. Analogia nie jest regułą, raczej przypadkiem, a dedukcja oparta na analogii zazwyczaj kończy się porażką. Czyli Mycek – choćby nie wiem co nie jest nowym Picassem ani nowym Kandinskim. Nie jest nawet nowym dzikim. Jest piątą wodą po kisielu, nie może być awangardą bo nie jest niczym nowym, wręcz odwrotnie – jest przewidywalnym kolejnym atakiem sr..aki z waszego okrętu. Ani q***r nie jest nowym tematem, ani antywarsztatowe naiwne malarstwo, ani problemy wsi nie są nowe. Od lat kręcicie te same tematy w kółko, te które są przydatne dowódcom i sponsorom statku!
NOWE JEST JEDNO – WASZ TUPET – że wy znów walicie z tego sr..akę śmiejąc nam się w twarz! Nowe jest jedno – że do upadku sprawdzacie ludzi ile plucia w twarz jeszcze wytrzymają.
Nowe jest jedno – że nie zauważacie że statek dawno został już zdemaskowany, wszyscy widzą jak działa, kto nim dowodzi i dokąd płynie, a wy jak gdyby nigdy nic opowiadacie bajki jak z przedszkola z przekonaniem że was usprawiedliwiają.
To, co osiągacie takim biennale, to żadna awangarda, żaden bunt, nic odkrywczego ani fascynującego, nic nowego, nawet żadna prowokacja jeśli chodzi o brak warsztatu (choć wielu to wzburza). To jak byście powiedzieli że sr…nie jest odkrywcze.
To, co osiągacie takim biennale, to w rzeczywistości przesuwanie granic manipulacji i sprawdzanie kiedy władza systemu stanie się bezgraniczna.