Thewomanpower HUB

  • Home
  • Thewomanpower HUB

Thewomanpower HUB To miejsce, w którym Twój biznes naprawdę rośnie.

klub biznesowy • eventy • konferencja • podcast • networking

🌍 Przestrzeń dla kobiet w biznesie — z całej Polski, z różnych branż, z jednym wspólnym nastawieniem: działamy.

07/05/2026

Bardzo lubię słuchać historii o początkach biznesu, o tym co było powodem jego otworzenia, pierwszym produktem, pierwszym krokiem czy momentem przełomowym.

Dlatego kiedy zobaczyłam tyle ciekawych stoisk na Jarmarku Zamkowym w Toruniu organizowanym przez musiałam zapytać się właścicielek marek co spowodowało, że otworzyły własną firmę ☺️

Poznajcie ✨
Edytę Dobrocie
Monikę z Makowa - kosmetyki naturalne
Weronikę Zaczarowane Kamyki
Paulinę Moonaska
Dominikę Lisie Uszka

Fajnie jest zobaczyć jak proces twórczy łączy się z przedsiębiorczością. Zachęcamy do wybierania produktów, które tworzone są z pomysłem, kreatywnie i w ten sposób realizowane są pasje i powstaje coś co wyróżnia się na tle korporacyjnych produktów z linii. Wybierając produkty od solo przedsiębiorczyń wspierasz rozwój biznesu i pomagasz rozwijać im skrzydła - nikt nie cieszy się tak z zamówień, jak mała firma 🩷



• wspieraj lokalny biznes • rozwijaj lokalny biznes • rozwój biznesu • poznaj lokalny biznes • ceramika • biżuteria • torebki • zabawki dla dzieci • kosmetyki naturalne • firmy tworzone przez kobiety • własna firma • marka tworzona przez kobietę • thewomanpower hub

Jest taki moment, w którym zaczynasz rozumieć, że problem komunikacji wcale nie polega na tym, że robisz jej za mało alb...
07/05/2026

Jest taki moment, w którym zaczynasz rozumieć, że problem komunikacji wcale nie polega na tym, że robisz jej za mało albo że nie nadążasz za zmianami, tylko na tym, że od początku była budowana wokół formy, a nie wokół decyzji, które realnie mają wpływ na sprzedaż.

Na warsztatach w , które prowadziła Angela Szymkowiak , bardzo wyraźnie wybrzmiało, że wiele z nas traktuje Instagram jak miejsce do publikowania treści, zamiast traktować go jak narzędzie, które ma prowadzić drugą stronę przez konkretny proces myślenia, rozumienia i podejmowania decyzji. I to nie jest subtelna różnica, tylko zmiana perspektywy, bo w pierwszym podejściu skupiasz się na tym, co pokazać, a w drugim zaczynasz się zastanawiać, co druga osoba ma z tego zrozumieć.

I kiedy naprawdę się przy tym zatrzymasz, okazuje się, że większość komunikacji, którą prowadzimy, jest niedomknięta, bo zakłada, że odbiorca „sam sobie dopowie” albo „sam zrozumie wartość”, podczas gdy w praktyce najczęściej nie robi żadnej z tych rzeczy, tylko scrolluje dalej, bo nie dostał wystarczająco jasnego powodu, żeby się zatrzymać.

Padło bardzo ważne zdanie, które bardzo porządkuje myślenie: jeżeli Twoja komunikacja nie prowadzi do decyzji, to jest tylko treścią. I nagle przestajesz się zastanawiać, czy publikujesz „dobrze”, a zaczynasz się zastanawiać, czy to, co publikujesz, w ogóle ma funkcję poza byciem obecnym.

To przesunięcie z obecności na intencję zmienia wszystko, bo zamiast skupiać się na estetyce czy formacie, zaczynasz patrzeć na komunikację jak na ciąg logicznych kroków, w których każdy element ma swoje znaczenie. I wtedy okazuje się, że problemem nie jest brak strategii, tylko brak decyzji, co właściwie ma się wydarzyć po drugiej stronie.

Druga rzecz dotyczyła sprzedaży, bo jeżeli przez długi czas budujesz komunikację w oderwaniu od niej, to moment, w którym zaczynasz mówić o ofercie, zawsze będzie nienaturalny. Nie dlatego, że sprzedaż jest problemem, tylko dlatego, że wcześniej nie została w ogóle uwzględniona jako część procesu.

I to jest moment, w którym wiele rzeczy się układa, bo zamiast szukać sposobu, jak „sprzedawać lepiej”, zaczynasz sprawdzać, czy komunikacja w ogóle prowadzi do miejsca, w którym sprzedaż ma sens.

I może właśnie to jest najtrudniejsze, bo wymaga zatrzymania się i przyznania przed sobą, że problem nie leży w algorytmie ani w zasięgach, tylko w tym, że komunikacja, którą prowadzisz, nie niesie ze sobą wystarczająco jasnej decyzji.

___
W naszym hasztag regularnie odbywają się warsztaty by przedsiębiorczynie otrzymywały potrzebną i aktualną wiedzę na tematy związane z m.in marketingiem, sprzedażą, AI, finansami. Jeśli szukasz społeczności, która będzie dla Ciebie boosterem

Nie chodzi o to, żeby „zacząć działać”. Tylko żeby wiedzieć, po co.Często pytacie: „Jak zacząć?”Ale zanim przejdziemy do...
05/05/2026

Nie chodzi o to, żeby „zacząć działać”. Tylko żeby wiedzieć, po co.

Często pytacie: „Jak zacząć?”

Ale zanim przejdziemy do listy zadań, strategii i harmonogramu – warto zadać inne pytanie. Takie, które wyciąga z głowy i prowadzi prosto do serca:
Dlaczego właściwie chcę zacząć?

To była jedna z głównych osi rozmowy podczas spotkania z cyklu klubowych działań z Marta Lewin – coach, prowadzącą podcast Kobiecy Boster i kobietą, która wie, jak zamienić marzenia na realne decyzje.

Bo jeśli działanie nie wynika z naszych wartości – będzie chwilowe.
Jeśli cel nie ma osobistego znaczenia – zgubi się przy pierwszym kryzysie.
Marta pokazała, że prawdziwe działanie zaczyna się od zrozumienia:
– co mnie naprawdę woła,
– czy ten cel jest mój,
– czy to ja, czy tylko moja lista oczekiwań wobec siebie.

Zamiast „jak się zmotywować?”, pyta:
👉 czy to, czego pragniesz, jest zgodne z Twoimi życiowymi priorytetami?
👉 czy droga, którą wybierasz, daje Ci możliwość zobaczenia siebie – nie tylko na mecie, ale w drodze do niej?

Zamiast sukcesu mierzonego efektem końcowym, proponuje coś innego:
docenianie każdego etapu, każdej decyzji, każdego świadomego przystanku.
Bo można wejść na Kasprowy z zaciśniętymi zębami – i nie poczuć nic, poza ulgą, że już po wszystkim.

A można dzielić tę drogę na małe etapy, zatrzymywać się, napić herbaty, rozejrzeć się dookoła, zrobić zdjęcie, pogadać z kimś życzliwym – i doświadczyć tej drogi w pełni.

Wszystko zaczyna się od pytania: „co jest dla mnie ważne?”
A potem od odwagi, żeby to sobie naprawdę powiedzieć.
I może nie od razu wizualizujesz sobie siebie na scenie TEDx albo w firmie, która przekracza milionowe przychody.

Ale możesz zacząć od jednej decyzji, jednej kartki, jednej rozmowy ze sobą.
I, jak mówi Marta, „jeśli naprawdę tego chcesz – po prostu po to idź. Bez przepraszania się za marzenia.”

Zostawiam Was z tym pytaniem:
Czego naprawdę pragniesz – i czy Twoje działania mają z tym cokolwiek wspólnego?

Nie trzeba mieć za sobą kryzysu zdrowotnego, żeby wiedzieć, jak bardzo ciało może wyhamować firmę.Wystarczy jedna dłuższ...
28/04/2026

Nie trzeba mieć za sobą kryzysu zdrowotnego, żeby wiedzieć, jak bardzo ciało może wyhamować firmę.

Wystarczy jedna dłuższa infekcja, jedno zwolnienie, jeden miesiąc, w którym trzeba się zająć kimś innym – dzieckiem, rodzicem, sobą – żeby zrozumieć, jak krucha potrafi być konstrukcja, na której opiera się większość jednoosobowych firm.

Na ostatnim spotkaniu Godzina z mentorką z Agnieszka Gierach-Zieja rozmawiałyśmy o tym, co najczęściej ignorujemy, dopóki nie zrobi się naprawdę trudno. Czyli o ubezpieczeniach – tych, które są i tych, których brakuje.
Nie był to temat „na wypadek katastrofy”, tylko rozmowa o tym, czym tak naprawdę jest zabezpieczenie w kontekście prowadzenia firmy. Nie tylko finansowe, ale też emocjonalne i decyzyjne. Co daje Ci poczucie bezpieczeństwa? Co sprawia, że nie boisz się wyjechać na tydzień? Albo że możesz zrezygnować z projektu, który wyciska z Ciebie resztki energii?
Bo dla wielu kobiet prowadzących firmę zabezpieczeniem nie jest polisa, tylko własna odporność. Tylko że odporność też ma granice. A ZUS – jak pokazała Agnieszka – tych granic nie przejmuje.

Ubezpieczenie zdrowotne, ubezpieczenie na życie, NNW, OC – to nie są wielkie tematy na wielkie problemy. To zwykłe zabezpieczenia, które powinny być podstawą wtedy, gdy cała firma opiera się na Tobie. Nie dlatego, że trzeba się zabezpieczać przed wszystkim. Tylko dlatego, że warto sobie odjąć choć jeden stres wtedy, kiedy dzieje się coś naprawdę trudnego.

To, co było ważne w tej rozmowie, to brak tonu „musisz to mieć”. Nikt nie próbował nas edukować. Raczej padało pytanie: „na jak długo możesz zniknąć ze swojego biznesu, zanim się to rozsypie?”. I drugie: „czy to, co masz dziś, wystarczy, jeśli coś się wydarzy jutro?”.

To nie są pytania, które mają przynieść niepokój. To są pytania, które przywracają sprawczość.

I może właśnie dlatego warto je zadać nie w chwili kryzysu, tylko wtedy, kiedy jeszcze mamy siłę na spokojną decyzję.

_____
Agnieszka Gierach-Zieja

Ekspertka od ubezpieczeń i bezpieczeństwa finansowego – ale nie w wersji „na wszelki wypadek”, tylko takiej, która realnie wspiera kobiety prowadzące firmy. Łączy wiedzę z wieloletnią praktyką i bardzo ludzkim podejściem: nie mówi, co trzeba mieć. Pokazuje, co warto przemyśleć.
Pracuje z przedsiębiorczyniami, które wiedzą, że ich firma zależy od nich – od ich zdrowia, obecności, możliwości. I chcą się zabezpieczyć nie po to, żeby się bać mniej, ale po to, żeby mieć większą wolność w podejmowaniu decyzji.
Nie sprzedaje strachu. Daje narzędzia, które pozwalają działać z większym spokojem i świadomością.
Jeśli potrzebujesz porozmawiać o ubezpieczeniach, zgłoś się do Agnieszki :)

Brak decyzji kosztuje więcej niż źle wydany budżet.Najczęściej w biznesie tracimy pieniądze nie przez błędne decyzje, al...
21/04/2026

Brak decyzji kosztuje więcej niż źle wydany budżet.

Najczęściej w biznesie tracimy pieniądze nie przez błędne decyzje, ale przez te, których nie podejmujemy. Budżety stoją, projekty się przesuwają, kampanie się odkładają, a cały zespół funkcjonuje w zawieszeniu, w którym nikt nie wie, na czym właściwie polega „teraz”. To moment, w którym zamiast działania pojawia się pozorne planowanie – wiele plików, spotkań, analiz, ale żadnego ruchu naprzód.

Podczas spotkania hasztag z Karolina Margasińska właścicielką agencji Sembites - Agencja Marketingowa, rozmawiałyśmy o tym, jak często firmy inwestują w marketing, zanim podejmą decyzję, co ten marketing ma właściwie zrobić.

Karolina powiedziała zdanie, które idealnie oddaje ten problem: „Strategia zaczyna się od decyzji, nie od narzędzia.” Bo żadne narzędzie – nawet najlepsze – nie zadziała, jeśli stoi za nim pustka.

Reklama nie naprawi braku kierunku. Posty nie zbudują marki, której nikt nie potrafi zdefiniować. I żadne „więcej działań” nie zastąpi jednego „wiem, po co to robię”.

To, co często mylimy, to ruch z decyzją.

Wydaje się, że działanie samo w sobie jest dowodem skuteczności – że jeśli coś robimy, to już jesteśmy bliżej celu. W rzeczywistości działanie bez decyzji jest tylko zajmowaniem przestrzeni.
Nie buduje niczego, nie daje danych, nie prowadzi do zmiany. Daje jedynie złudzenie, że coś się dzieje.

Karolina mówiła o tym, że reklamy, które nie mają konkretnego celu, zawsze kończą się rozczarowaniem. Bo żadna kampania nie wie, dokąd ma prowadzić, jeśli jej twórca tego nie zdecydował.

W praktyce wygląda to tak: ktoś mówi „potrzebujemy więcej sprzedaży”, ale nie określa, co to znaczy. Ktoś inny mówi „chcemy być bardziej widoczni”, ale nie potrafi wskazać, dla kogo.
I w ten sposób budżet nie pracuje na wyniki, tylko na utrzymanie pozoru działania.

To właśnie wtedy pojawia się frustracja – bo liczby są, ale sensu brak.
Karolina podkreśliła, że największy koszt braku decyzji to nie pieniądze, tylko utrata zaufania – zespołu, klientów, samej siebie. Bo kiedy marka działa bez kierunku, odbiorcy to czują. I żadna reklama nie jest w stanie tego przykryć.

Z tej rozmowy wynikało jedno: strategia to nie arkusz, tylko odwaga.
Odwaga, by powiedzieć głośno, w co wierzymy, czego nie robimy i w którą stronę naprawdę chcemy iść. Bo dopiero wtedy każde narzędzie – reklama, content, kampania – ma sens. Dopiero wtedy ruch zamienia się w postęp.
A budżet w inwestycję, nie w koszt.

💬 Zanim wydasz kolejny budżet, zadaj sobie jedno pytanie: czy naprawdę wiesz, co chcesz osiągnąć, czy tylko boisz się zatrzymać? Bo brak decyzji nie jest neutralny. Jest najdroższym błędem w biznesie.

Premium zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba tłumaczenia swojej ceny. Wydaje się, że „premium” to kwestia ceny, de...
14/04/2026

Premium zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba tłumaczenia swojej ceny.

Wydaje się, że „premium” to kwestia ceny, designu i dobrze zaprojektowanego komunikatu. Przez lata tak to właśnie przedstawiano – jako coś zarezerwowanego dla marek, które mogą pozwolić sobie na luksus mówienia mniej, bo ich logo i cena mówią za nie, ale w rzeczywistości premium nie zaczyna się od cennika ani od logotypu.

Zaczyna się od sposobu myślenia o tym, co się tworzy, od świadomości procesu, od szacunku do detalu i od spójności, która nie potrzebuje reklamy, żeby zostać zauważona.

Podczas spotkania hasztag z Mika Ewa Leończyk, współwłaścicielką marki biżuteryjnej MM Sroka Design - biżuteria autorska, ceramika, wzornictwo, rozmawiałyśmy o tym, czym naprawdę jest marka, która potrafi bronić swojej wartości bez tłumaczenia się z niej.

Mika powiedziała zdanie, które zapadło nam w pamięć: „Nie obiecuję, że kamień przyniesie szczęście. Wierzę, że Ty masz w sobie moc, żeby nadać mu znaczenie.”
W tych słowach nie ma nic z marketingu. Jest czysta świadomość tego, że wartość nie rodzi się w produkcie, ale w relacji, jaką człowiek potrafi zbudować wokół niego.

To właśnie różni markę premium od marki, która tylko tak wygląda.
Premium nie sprzedaje złudzeń. Nie obiecuje efektów, których nie da się przewidzieć. Nie próbuje przekonać wszystkich. Nie gra w grę rabatów i algorytmów. Premium jest ciche, ale pewne. Wie, kim jest, co reprezentuje i dlaczego nie zamierza obniżać ceny tylko dlatego, że ktoś powiedział „za drogo”.

Mika opowiadała o procesie, o tym, jak biżuteria, którą tworzy, staje się czymś więcej niż ozdobą – staje się symbolem decyzji, historii, emocji. Mówiła o tym, że klienci nie chcą już pustych zapewnień o jakości, chcą doświadczenia, które pozwoli im zrozumieć, skąd ta jakość się bierze. Dlatego pokazywanie procesu nie jest już tylko dodatkiem do komunikacji. Jest jej najważniejszym elementem. W świecie przesyconym treściami i pozorami to właśnie proces przywraca znaczenie słowu „wartość”.

Z tej rozmowy wynika coś jeszcze ważniejszego. Premium to nie luksus, tylko konsekwencja. To świadomość, że każda decyzja – od materiałów po sposób mówienia o marce – niesie ze sobą określony komunikat. To cierpliwość wobec procesu, który nie zawsze przynosi natychmiastowy efekt, ale buduje trwałą reputację. To świadomość, że cisza bywa skuteczniejsza niż krzyk, a spokój bardziej przekonujący niż pośpiech.

💬 Zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie: czy Twoja marka naprawdę pokazuje wartość, którą ma w środku, czy tylko o niej opowiada?

Czy miałaś kiedykolwiek taką sytuację, w której mimo, że każdy element oferty był starannie przygotowany, koszty zostały...
09/04/2026

Czy miałaś kiedykolwiek taką sytuację, w której mimo, że każdy element oferty był starannie przygotowany, koszty zostały dokładnie policzone, a zakres usługi jasno określony to w chwili, gdy miałaś wysłać maila z wyceną, pojawiła się pokusa, aby wprowadzić w niej jeszcze kilka zmian, „na wszelki wypadek”?

Nie chodziło wtedy o brak wiedzy czy doświadczenia, bo te były solidnym fundamentem Twoich wyliczeń, lecz o dobrze znaną wątpliwość, która niejednokrotnie pojawia się w głowie kobiet prowadzących własne biznesy: czy przypadkiem nie żądam zbyt wiele, czy klient nie odbierze tej kwoty jako przesadzonej, czy nie lepiej byłoby dorzucić dodatkową usługę, aby zrównoważyć odczuwalną wysokość ceny, albo czy nie warto od razu zaznaczyć gotowości do ewentualnych negocjacji, zanim jeszcze druga strona w ogóle się odezwie.

W konsekwencji oferta, która miała być rzeczową i pewną propozycją współpracy, zaczyna nabierać formy miękkiej sugestii, w której na wszelki wypadek pojawia się zdanie: „jeśli cena okaże się problematyczna, oczywiście możemy o niej porozmawiać.”

Mechanizm ten, wbrew pozorom, nie jest wynikiem braku profesjonalizmu, ale raczej konsekwencją wieloletniego funkcjonowania w kulturze, w której kobieta przedsiębiorczyni wciąż bywa oceniana nie tylko przez pryzmat kompetencji, lecz również przez filtr społecznych oczekiwań dotyczących ugodowości, elastyczności i umiejętności „dopasowania się” do potrzeb innych.

Problemem nie jest zatem sama stawka, którą wpisujesz w ofertę, lecz moment jej wypowiedzenia. Ten moment, w którym trzeba spojrzeć klientowi w oczy lub zapisać konkretną kwotę w wiadomości i wysłać ją bez usprawiedliwiania się, bez dopisków, bez miękkich wyjaśnień i zabezpieczających zastrzeżeń.

Zbyt wiele kobiet prowadzących świetnie prosperujące firmy, posiadających wieloletnie doświadczenie i ugruntowaną pozycję w swojej branży, wciąż ulega pokusie wewnętrznego podważania własnej wartości tuż przed finalnym sformułowaniem oferty, jakby ten ostatni krok wymagał szczególnego przyzwolenia otoczenia na prawo do godziwego wynagrodzenia.

Tymczasem warto nieustannie przypominać sobie, że pomaganie i zarabianie mogą współistnieć; że empatia nie wyklucza uczciwej zapłaty za wykonaną pracę; i wreszcie, że odpowiedzialność za kondycję finansową klienta nie należy do przedsiębiorczyni, lecz do niego samego.

Moment realnej zmiany nie następuje w chwili korekty cennika, lecz wówczas, gdy decyzja o własnej stawce przestaje być prośbą o akceptację, a staje się konsekwentną i dojrzałą deklaracją wartości, którą reprezentujesz jako właścicielka firmy.

Dlatego jeśli właśnie teraz siedzisz nad kolejną ofertą i czujesz znajomy, trudny do nazwania dyskomfort, warto zadać sobie fundamentalne pytanie: czy ta kwota odzwierciedla faktyczną wartość mojej pracy, czy raczej jest wypadkową obaw przed odmową?

Znasz to uczucie kiedy coś przerosło Twoje najśmielsze oczekiwania? To ja trochę mam tak kiedy pomyślę sobie, co taka zw...
23/03/2026

Znasz to uczucie kiedy coś przerosło Twoje najśmielsze oczekiwania? To ja trochę mam tak kiedy pomyślę sobie, co taka zwykła dziewczyna jak ja, zrobiła tworząc 🙈

Kiedy w 2019 roku umieszczałam na etykiecie hasztag i stworzyłam małą linie kosmetyczną w - nigdy nie uwierzyłabym, że pod tym hasłem tyle się wydarzy i tylu poznam świetnych kobiet ☺️

Przez długi czas po prostu to co robimy nazywałam , ale w pewnym momencie przestało się to wszytko mieścić i komunikacyjnie już nie wiedziałam jak to ugryźć, by każdy wiedział co i jak 🥺 dla jednych to co robimy to są nasze weekendy, dla kogoś klub biznesowy, a jeszcze dla kogoś networking czy konferencja. A mi coraz trudniej było tłumaczyć czym jesteśmy i co robimy.

Nagle okazało się, że z małej inicjatywy - hasztagu na kosmetykach i skromnego wyjazdu dla kobiet wyszedł całkiem potężny ekosystem ✨😎

Zastanawiałam się co wybrać, z czego zrezygnować, próbowałam rozdzielać komunikację w social mediach, ale nagle do mnie dotarło, że przecież to wszystko się łączy. Wtedy przyszło do mnie; że muszę poszukać określenia, które to ubierze w całość - nawet AI nie dawało sobie rady z tym co miałam w głowie. Aż dotarło do mnie, że nie ma co wymyślać koła na nowo i spojrzeć na to inaczej, po nitce do kłębka dotarłam do słowa, które zamyka wszystko czyli HUB ✨

Zmienia się trochę nazwa i sposób komunikacji - kończę pracę nad strategią komunikacji, nową stroną, systemem. Najważniejsze nie zmienia się to, że robimy rzeczy na serio ✨

Hub to miejsce gdzie którym kobiety się rozwijają, spotykają i działają razem. Możesz wybrać od czego zaczniesz. Może to być podcast, który zaraz odpalimy, może być spotkanie networkingowe, a może być Biznes Club czyli miejsce gdzie jesteś blisko i rozwijasz razem z nami biznes ✨🌸

Przede mną jeszcze masa pracy, ale już chciałam, żebyś wiedziała - skąd te zmiany loginów, nowe kolory, nowy Facebook czy zaraz nowa strona ☺️

Dziękuję; że tu jesteś 🩷🧡

Ściskam,
Adka

Address


Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Thewomanpower HUB posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your business to be the top-listed Computer & Electronics Service?

Share