10/08/2026
Drodzy Państwo,
oczywiście widzieliśmy wczorajszy post opublikowany na jednej z lokalnych grup.
Czy zasługujemy na krytykę? Jednoznacznie tak.
Każdy ma prawo nas krytykować i nie zamierzamy nikomu tego prawa odbierać. Uważamy jednak, że krytyka powinna być konstruktywna i merytoryczna.
Przypominamy również, że prawa i obowiązki zarówno Abonenta, jak i Dostawcy usług wynikają z zawartej umowy, Regulaminu oraz obowiązujących przepisów prawa, w tym Prawa komunikacji elektronicznej.
To tyle, co możemy i chcemy napisać w odniesieniu do samego posta.
Dziękujemy za krytykę.
Dziękujemy również wszystkim, którzy w komentarzach pod tym postem okazali nam wsparcie. Naprawdę to doceniamy.
Odnosząc się natomiast do pytań i komentarzy dotyczących zamknięcia możliwości komentowania naszych postów — przyczyna została wskazana zarówno w komunikatach wysyłanych do Państwa pocztą elektroniczną, jak i w naszych postach. Prosimy o zapoznanie się z tymi informacjami.
Ale dzisiaj nie o tym.
Krytykę wyrażaną w emocjach można zrozumieć. Wiemy, że dla wielu osób ostatnie tygodnie były trudne i jesteśmy przygotowani na to, że nie wszyscy będą zadowoleni.
Jest jednak granica, na którą nie możemy i nie będziemy przymykać oczu.
Chodzi o komentarz widoczny na załączonym zrzucie ekranu.
> „Banda amatorów od zarządu przez obsługę klienta po „techników”.”
Skoro ktoś nazwał nas „bandą amatorów”, to pozwólcie Państwo, że pokażemy, kim ta „banda” była przez ostatnie tygodnie.
Ta „banda amatorów” z zarządu w ciągu kilku dni musiała zmierzyć się z poważnym, zorganizowanym atakiem DDoS na naszą infrastrukturę. I nie tylko walczyła z jego skutkami. W trakcie trwania ataków, jako jeden z pierwszych lokalnych operatorów w Polsce, wdrożyliśmy dodatkową, zaawansowaną ochronę naszej infrastruktury.
Robiliśmy to w czasie rzeczywistym, podczas trwających ataków, kiedy napastnik zmieniał metody działania, a wdrożone zabezpieczenia wymagały ciągłego dostosowywania. Nie mieliśmy tygodni na przygotowanie projektu, testy i spokojne wdrożenie. Musieliśmy działać tu i teraz, żeby chronić naszą infrastrukturę i przywrócić działanie usług naszym klientom.
Jako mały, lokalny operator musieliśmy zmierzyć się z problemem, który zdecydowanie wykraczał poza skalę naszych codziennych działań.
I właśnie dlatego trochę trudno przejść obojętnie obok określenia „banda amatorów”.
Możemy być małą firmą. Możemy popełniać błędy. Ale ta mała firma w najtrudniejszym momencie nie odwróciła się od swoich klientów i nie złożyła broni.
Ta „banda amatorów” techników i monterów, którzy na co dzień wykonują zupełnie inne zadania, przez wiele dni pracowała nad przywróceniem usług naszym Abonentom. W wielu przypadkach dodatkowych problemów nie powodował już sam atak, ale również samodzielne próby naprawy urządzeń, poprzekładane lub uszkodzone połączenia, zresetowane urządzenia i zmiany w konfiguracji.
I żeby było jasne — nie twierdzimy, że dotyczyło to każdego Abonenta, który miał problem z usługą.
Ta „banda amatorów” z BOK przez ostatnie tygodnie odebrała i obsłużyła ogromną liczbę telefonów i wiadomości, odpowiadając na pytania, przyjmując zgłoszenia i pomagając Abonentom, a jednocześnie wykonując wszystkie pozostałe codzienne obowiązki, których nie widać w żadnym komunikacie i o których nikt później nie mówi.
A przede wszystkim:
ta cała „banda amatorów” przez wiele dni poświęcała swój prywatny czas, ograniczała życie rodzinne i odkładała własne obowiązki, żeby możliwie szybko przywrócić działanie usług naszym Abonentom.
I ja osobiście jestem tym ludziom ogromnie wdzięczny.
Za ich zaangażowanie.
Za pracę po godzinach.
Za gotowość do pomocy.
Za to, że w sytuacji, w której zdecydowanie łatwiej byłoby powiedzieć „to nie nasz problem”, po prostu robili swoje.
Dlatego nie będę tolerował publicznego obrażania tych ludzi.
Czy popełniliśmy błędy? Tak.
Czy wszystko mogliśmy zrobić lepiej? Oczywiście, że tak.
Jesteśmy małą, lokalną firmą.
Nie mamy wieżowca z setkami konsultantów pracujących na jednej infolinii w Warszawie.
Nie mamy setek podwykonawców w całym kraju, których możemy w ciągu kilku godzin wezwać do pomocy.
Jest nas niewielkie grono osób.
I właśnie dlatego każda osoba, która pracowała w ostatnich tygodniach nad rozwiązaniem tego problemu, miała realny wpływ na to, czy i kiedy kolejny Abonent odzyska swoją usługę.
Cieszy nas, że zdecydowana większość naszych Abonentów okazuje nam w tym czasie wsparcie. Jesteśmy za to naprawdę niezmiernie wdzięczni.
Zdajemy sobie sprawę, że nie wszyscy są i będą zadowoleni z naszych usług. I mają Państwo do tego pełne prawo.
Właśnie dlatego, w związku z tą wyjątkową sytuacją, wprowadziliśmy możliwość natychmiastowego rozwiązania umowy o świadczenie usług bez ponoszenia kosztów z tego tytułu.
Informowaliśmy o tym w naszych komunikatach wysyłanych pocztą elektroniczną oraz w publikowanych przez nas postach.
Ta możliwość pozostaje dostępna do terminu wskazanego w ostatnim komunikacie.
Nie zatrzymujemy nikogo na siłę.
Jeżeli ktoś uważa, że nie chce już korzystać z naszych usług — umożliwiliśmy mu odejście bez dodatkowych kosztów.
Jeżeli natomiast ktoś chce z nami zostać — będziemy dalej robić wszystko, żeby odbudować pełną stabilność naszych usług i zaufanie naszych Abonentów.
Zapraszamy do sensownej krytyki.
Zapraszamy do merytorycznej dyskusji — w biurze, telefonicznie, mailowo lub innymi oficjalnymi kanałami komunikacji.
Możemy rozmawiać o błędach.
Możemy rozmawiać o rekompensatach.
Możemy rozmawiać o jakości usług.
Możemy rozmawiać o tym, co mogliśmy zrobić lepiej.
Nie będziemy natomiast akceptować wyzwisk i obrażania naszych pracowników, techników, pracowników BOK ani zarządu.
Na takie zachowania będziemy odpowiednio reagować.
A skoro już ktoś nadał nam tytuł...
Z poważaniem,
Główny bandyta – amator
Viktor Iankiv
Wiceprezes Zarządu
Nysanet sp. z o.o.