10/07/2026
Miesięcznik kulturalny „Karnet”… Chyba trudno byłoby znaleźć w Krakowie kogoś, kto nie wie, co to takiego. To tak, jakby ktoś nie słyszał o „Przekroju”… I w sumie trudno się dziwić, bo wydawany od 1996 roku „Karnet” to stały element krakowskiego krajobrazu! Dla wielu mieszkańców wawelskiego grodu był, jest i pozostanie symbolem rzetelnej informacji o wydarzeniach kulturalnych w stolicy Małopolski.
Dla ekipy JMP.design „Karnet” także jest dobrym znajomym – by nie rzec, że już ziomalem. Periodyk zagościł bowiem w Studiu Graficznym JMP.design w roku 2005, czyli – jakby nie liczyć… – 21 lat temu (sic!). I tak już zostało… Niezmiennie przez te lata co miesiąc doświadczaliśmy istnego potopu maili, zawierających feerię znakomitych tekstów i krocie świetnych ilustracji, które – dzięki alchemii komputerowej typografii – przemieniały się w złoto kolejnego numeru. Jego łamanie było wprawdzie metramparskim wyzwaniem, ale i wielką przyjemnością, bo materiały były przygotowane perfekcyjnie, a redaktorski zespół „Karnetu” to i fachowcy z najwyższej edytorskiej półki, i po prostu bardzo sympatyczni ludzie.
Kiedy w grudniu 2020 roku okazało się, że kolejny numer – ten ze stycznia 2021 roku – będzie ostatnim numerem drukowanym, wszyscy w Studiu JMP.design zwiesili nos na kwintę. Wyglądało na to, że „Karnet”, wziąwszy ostateczny rozbrat z czarną sztuką, stanie się osiągalny dla krakowian wyłącznie w wersji elektronicznej – jeśli oczywiście w obłędnych pandemicznych czasach edytor zdecyduje się na taką opcję, a nie pozostanie tylko przy uaktualnianiu istniejącej strony internetowej „Karnetu”.
Na szczęście wkrótce okazało się, że krakusy – niczym Natura… – nie znoszą próżni. I że wprawdzie Internet Internetem, publikacje elektroniczne publikacjami elektronicznymi, a nowoczesność nowoczesnością – ale wielu mieszkańców Grodu Kraka tęskni za tradycyjnym papierowym wydaniem! A że vox populi – vox dei, toteż miesięcznik powrócił do świata Galaktyki Gutenberga. I choć samo wydarzenie „Karnet – reaktywacja” miało miejsce poza naszym Studiem, jednak już po niespełna roku znów dostaliśmy czasopismo w swoje ręce! Mimo, że ma ono dziś mniejszą objętość, niż przed czterema laty, nadal redakcyjny dream team czuwa, by zawartość merytoryczna była najwyższej próby; my zaś w JMP.design znów troszczymy się o to, aby przyjemnie było wziąć miesięcznik do ręki.
Tempus fugit, jak mawiali starożytni… I oto znów rok znajomości z „Karnetem” za nami; a przed nami – kolejne wspólne dwanaście miesięcy. To bardzo cieszy i nas, i Redakcję, bo jako się rzekło: znamy się od lat, lubimy się (tak po prostu, prywatnie…) i co bardzo ważne: ufamy sobie wzajemnie w pracy. A takie połączenie to kapitalny fundament spokojnego, komfortowego współdziałania. Panujący między oboma zespołami klimat pewnej zażyłości powoduje, że – choć każdy numer powstaje w dużym tempie i pod dużym ciśnieniem – pracujemy bez spięć, bez zgrzytów, bez poślizgów, bez stresu i często rozumiejąc się bez słów. Poziom zawodowstwa obu stron jest taki, że robiąc swoje, jednocześnie kątem oka staramy się ogarniać całość przedsięwzięcia, dzieląc się wzajemnie uwagami lub podpowiadając alternatywne rozwiązania – z bezcennym skutkiem dla ostatecznego kształtu kolejnego numeru. I nikt ani w Redakcji, ani w Studiu nie traktuje tych uwag jako ataku ad personam, a po prostu jako przejaw profesjonalnej życzliwości oraz troski o najdoskonalsze nowe wcielenie miesięcznika. Dyskutujemy, wymieniamy się uwagami, marudzimy, z rzadka zgłaszamy wątpliwości – i w takim bulgoczącym tyglu współpracy „Karnet” stopniowo przyobleka się w kształty… W efekcie co miesiąc ukazuje się wydawnictwo, przynoszące pożytek mieszkańcom Krakowa i dające niemałą satysfakcję wszystkim twórcom „Karnetu”.
Karnet.Kraków Culture
KBF