08/03/2026
🔧 Projekt Xena Retro Gaming nabiera tempa! 🎮
Czasem w informatyce jest tak, że najnowsza technologia przegrywa ze… starą dobrą szkołą.
Podczas pracy nad moim projektem Xena Retro Gaming trafiłem na klasyczny problem starej epoki. System Windows XP, sterowniki USB i nagle… ani klawiatura ani mysz USB nie chcą współpracować. Kreator instalacji sterowników wita mnie na ekranie, ale bez działającej klawiatury i myszy niewiele można zrobić 😄
Szybki skok do piwnicy, chwilę grzebania w pudełkach i… są!
Klawiatura i mysz PS/2 z dawnych lat.
Podłączam – i jak za starych dobrych czasów wszystko rusza od razu.
Zero kreatorów, zero pytań… po prostu działa.
I właśnie w takich momentach przypomina się jedna ważna zasada serwisowa:
💡 Dobry informatyk nigdy nie wyrzuca starego sprzętu.
Przy okazji dopracowałem też sam system.
Po moim małym „serwisowym kung-fu” Windows XP startuje teraz z:
⚙ 16 procesami
🧠 około 160 MB zajętej pamięci RAM
Tak – dobrze czytacie… 160 MB RAM 😄
z dostępnych 4 GB DDR3 – 1 GB przeznaczony dla zintegrowanej karty graficznej, reszta dla systemu.
🔱🐦🔥🤔 System szyty na miarę przeznaczenia – do grania w Retro Gry.
Całość działa na małym, cichym komputerze Fujitsu Futro S720, który idealnie nadaje się do takich eksperymentów. System jest maksymalnie odchudzony, stabilny i przygotowany pod stare gry z epoki DirectX 7–9.
Ale to dopiero początek.
W piwnicy znalazłem też stare pady USB do gier, więc docelowo projekt będzie wyglądał mniej więcej tak:
🖥 mały komputer / retro konsola – przenośna
⌨ bezprzewodowa klawiatura i mysz
🎮 pady USB do grania na kanapie
Czyli powstaje coś w rodzaju retro maszyny do gier z epoki Windows, kiedy komputery konfigurowało się ręcznie, żeby wycisnąć z nich maksimum możliwości.
A morał z tej historii?
Czasem najnowsze technologie zawodzą…
a stare PS/2 wciąż potrafi uratować sytuację. 😉
🤔🔱
Ciekawostka techniczna:
Dlaczego zasilanie dysku HDD 2,5 cala wziąłem z portu USB 3.0, a nie z pinów USB 2.0 na płycie głównej?
→ płyta główna Futro S720 nie ma fabrycznego zasilania dla dysku HDD
→ są wprawdzie piny USB na płycie głównej, ale to USB 2.0
→ linia 5V na tych pinach działa cały czas (brak trybu standby), więc napięcie byłoby podawane nawet po wyłączeniu systemu
Te wewnętrzne piny USB 2.0 świetnie nadają się natomiast do zasilania dysków SSD, które mają dużo mniejsze zapotrzebowanie na prąd.
Druga ważna sprawa to natężenie prądu:
USB 2.0
5V / maksymalnie 500 mA
USB 3.0
5V / maksymalnie 900 mA
A rozpędzenie talerzy dysku HDD przy starcie potrafi wymagać nawet około 800 mA.
Dlatego USB 3.0 daje dużo większy margines bezpieczeństwa przy starcie dysku.
Kolejna ciekawostka 🤔
Dlaczego ten sam dysk działa bez problemu w obudowie SATA → USB, nawet podłączonej do USB 2.0?
Bo taka obudowa ma w środku kontroler oraz kondensatory.
Kontroler nie pozwala rozpędzić talerzy natychmiast na maksymalne obroty, a kondensatory chwilowo magazynują energię i pomagają dostarczyć odpowiedni prąd rozruchowy.
Czyli mała elektronika robi dokładnie to, co w tym projekcie trzeba było rozwiązać… ręcznie 😉