10/09/2019
Bardzo często wśród rodziny bliższej i dalszej jestem (jako "informatyk" i na dodatek "informatyk z Microsoft") pytany o to "jakiego to Mariuszu antywirusa zainstalować na moim komputerze?" zwłaszcza jak przychodzi co do czego i trzeba pomóc "bo mi komputer muli" ;)
Zazwyczaj winowajcą numer jeden w tym "muleniu" są niestety aplikacje producentów komputerów - potrafią atakować procesor i pamięć bezlitośnie, dysk również.
Ale numerem dwa są programy antywirusowe - zainstalowane przed producenta (np. jako rok subskrypcji gratis) albo przez "kolegę co się na tym zna". I często dyskusje o tym, dlaczego chcę wyrzucić Kasperskiego, Avasta, Bitdefendera czy inne oprogramowanie AV - jest ciężka, bo przecież to znane firmy, bo przecież kolega co się zna polecił, itp. Nie pomaga pokazanie nawet bardzo przyjaznego ostatnio Task Managera i wskazanie palcem co tak mocno atakuje dysk/pamięć/procesor... Bo niestety świadomość tego, że Microsoft ma program antywirusowy, że jest on wbudowany w Windows 10, że jest on za darmo, jest praktycznie niezauważalny jeśli chodzi o obciążenie - nadal jest mała.
A okazuje się, że świat się zmienia i to co 2-5-10 lat temu było wiodące na rynku już takie przestaje być.
Bo oto Gartner opublikował na koniec sierpnia "Magic Quadrant for Endpoint Protection Platforms" czyli raport o rynku oprogramowania chroniącego komputery użytkowników. I wynika z niego, że Microsoft ze swoim Windows Defender jest w kwadrancie liderów, jest numerem 2 jeśli chodzi o wizję i numerem 1 jeśli chodzi o możliwość wprowadzenia jej w życie.
Warto rzucić okiem i zweryfikować swoją wiedzę w tym temacie :) W komentarzu link do szczegółowego raportu.