17/10/2025
Schemat ilustrujący jeden z największych problemów. Człowiek X może coś powiedzieć, jednak większość ludzi nie usłyszy dokładnie tego co powiedział, a zamiast tego usłyszy zniekształconą wersję przedstawioną im przez inne źródło. Tak było kiedyś w przestarzałych mediach takich jak telewizja, tak jest również obecnie w mediach społecznościowych.
Dziennikarz, influencer czy zwyczajny internauta może przeinaczyć wypowiedź człowieka X, wyciągnąć zdanie z kontekstu lub też przypisać mu słowa których nie wypowiedział. Taka zniekształcona lub kłamliwa wersja trafi następnie do większego grona odbiorców niż oryginalna wypowiedź człowieka X. Następnie niedoinformowani odbiorcy zapoznają się z nieprawdziwą wersją podaną im przez inne źródła, a nie z oryginalną wypowiedzią człowieka X. Odbiorcy bezrefleksyjnie zaakceptują zniekształconą informację jako prawdziwą, nie mając zamiaru sprawdzić co właściwie powiedział człowiek X.
Obwinianie mediów, zarówno starych jak i nowych, jest tylko częściowo słuszne. Owszem, media bezczelnie kłamią i szerzą nieprawdziwe informacje stosując tego typu taktykę. Ci ludzie robią tak, ponieważ doskonale wiedzą że odbiorcy i tak uwierzą we wszystko co zostanie im przedstawione. Z tego powodu mogą sobie przytaczać wypowiedź człowieka X tak jak im się podoba, i tak jak im pasuje do swoich celów. Ostatecznie jednak nie byłoby żadnego problemu, gdyby odbiorcy słysząc podawaną im informację chcieli sprawdzić co właściwie powiedział człowiek X. Szkopuł w tym że odbiorcy nie mają zamiaru tego robić. Największą winę ponoszą zatem odbiorcy.
Dziennikarz może stworzyć reportaż poświęcony człowiekowi X, a rdzeniem reportażu będzie strategia typu: 'człowiek X twierdzi że..', 'człowiek X powiedział..'. Kluczowe jest to aby nie pokazać konkretnej wypowiedzi z odpowiednim kontekstem, a jedynie samemu przytaczać zniekształconą wersję. Gość nie musi w ogóle pokazywać konkretnego cytatu, tego co człowiek X miał na myśli. Zamiast tego może przedstawić własną interpretację lub zwyczajnie nakłamać na ten temat. U odbiorców nie zapali się jednak ostrzegawcza lampka na zasadzie: 'Hej, może powinienem jednak sprawdzić co powiedział człowiek X, zamiast ufać temu pajacowi'.
Analogicznie w mediach społecznościowych ktoś może nagrać filmik zaczynający się od słów: 'Hej kochani, słyszeliście co powiedział człowiek X? Otóż on powiedział Y. Wow, nie no, to jest po prostu niepojęte jak ktoś może tak mówić.. Oto moja opinia na temat rzekomej wypowiedzi tej osoby której nawet wam nie przytoczę, a wy jesteście zbyt leniwi aby ją sprawdzić. Po prostu obejrzycie to co mówię i uwierzycie że podaję prawdziwą informację na temat tego co ten człowiek powiedział. Po zakończeniu filmu będziecie mieli w głowie nieprawdziwą informację i tylko to się liczy'.
Ta kwestia dotyczy wielu aspektów naszego życia, choć oczywiście najczęściej dotyka polityki. W polityce stawka jest wysoka, emocje sięgają zenitu, więc tym łatwiej jest manipulować odbiorców. Przykładowo grupa ludzi A bardzo nie lubi polityka B. Polityk B coś mówi. Zaprzyjaźnieni 'dziennikarze' i influencerzy natychmiast przedstawiają zniekształconą wypowiedź polityka B, doskonale wiedząc że grupa ludzi A we wszystko uwierzy.
Gdy spotkasz kogoś z grupy ludzi A, taki gość powie Ci nieprawdziwą informację na temat tego co powiedział polityk B. Wówczas możesz mu nawet powiedzieć: 'masz, oto link do nagrania w którym polityk B mówi coś zupełnie innego niż myślisz że powiedział. Obejrzyj.' Otóż rozjuszony człowiek z grupy A powie że ma to w pupie i nie ma zamiaru tego oglądać, bo on wie lepiej co powiedział polityk B, gdyż tak mu powiedzieli oszuści których uznaje za wiarygodne źródła informacji.
Można zatem winić media, ale winą należy również obarczyć odbiorców. Nie chce im się sprawdzić oryginalnej informacji, ponieważ są usatysfakcjonowani fałszywym przekazem z innego źródła. Oszuści wykorzystują lenistwo odbiorców. Leniwy gość może do Ciebie podejść i powiedzieć: 'Ej, słyszałeś co powiedział człowiek X?' Tak, słyszałem. Obejrzałem jego dokładną wypowiedź z całym kontekstem. Ty zaś tego nie słyszałeś, ponieważ 'usłyszałeś' jedynie wypaczoną wersję jego wypowiedzi. Taki leniwy gość jest jednak zadowolony, ponieważ jego umysł działa na zasadzie: 'Ktoś mi już powiedział co mam myśleć na ten temat, więc nie jestem zainteresowany sprawdzeniem co ten gość tak naprawdę powiedział'.
Podczas dyskusji na różne tematy ktoś taki poda Ci informację na zasadzie: 'źródło Z twierdzi że..', 'źródło Z podaje że on powiedział że..', 'no zobacz, przecież to źródło wskazuje co on powiedział..'. Priorytetowo traktowane jest zatem źródło z drugiej ręki, a nie oryginalna wypowiedź. Niewiele się zmieni, jeśli ludzie będą zachowywać się w taki sposób.