07/08/2026
Ludzie krzywią się, kiedy przy audycie konta reklamowego zaczynamy od pomiaru, bo przecież to oczywiste.
Wszyscy czekają na fajerwerki. Triki, sprytne ustawienia, jakaś rzecz, której konkurencja nie zna.
A w audytowanych przez nas kontach średnio w siedmiu przypadkach na dziesięć winowajcą złych wyników jest spieprzony pomiar. Nie kreacja, nie stawki, nie budżet. Pomiar.
Dwa przykłady, bo to są dwa zupełnie różne błędy, które wyglądają identycznie. Czyli dobrze.
Konto, które liczyło za dużo
Konwersją było wysłanie formularza. Formularze przychodziły, rosły z miesiąca na miesiąc, koszt jednego spadał. Raporty wzorowe. Tylko że częścią z nich były boty, pytania o pracę i przedstawiciele handlowi.
Algorytm nie dostał wtedy szumu. Dostał sygnał, że ci ludzie są dobrzy, i zaczął ich szukać. Robił to coraz lepiej, bo tak działa uczenie maszynowe.
I tu jest rzecz, którą łatwo przegapić: śmieciowa konwersja jest tańsza od prawdziwej. Bot nie waha się przed wysłaniem formularza. Ktoś, kto ma wydać dwadzieścia tysięcy, podejmuje decyzję dłużej. Więc system optymalizujący pod koszt konwersji codziennie przesuwa budżet w stronę tańszej, czyli w tym wypadku gorszej. To nie jest błąd losowy, który się uśrednia. To równia pochyła.
Na tym koncie na średnio 130 konwersji miesięcznie, około 20 było realnymi zapytaniami mogącymi generować zlecenia.
Konto, które nie liczyło nic
Tag konwersji w GTM miał wpisane złe ID konta Google Ads. Jedna cyfra.
Najlepsze jest to, jak to wyglądało w testach. Podgląd GTM pokazywał, że tag odpala się poprawnie, na właściwym zdarzeniu, bez błędów. Wszystko zielone. Tylko że podgląd mówi Ci, że tag strzelił, a nie że dane dotarły tam, gdzie trzeba. Konwersje szły w próżnię, a konto przez 3 miesiące licytowało na ślepo.
Właściciel był przez ten czas przekonany, że mierzy, tylko po prostu konwersji nie było z reklam. Miał na to zielony ptaszek w Tag Assistant.
I tu nie chodzi o wytykanie błędu właścicielowi. Nie każdy musi wszystko wiedzieć, ale ktoś z zewnątrz kto miał zarządzać tym kontem, powinien to wychwycić nawet nie od razu, bo błędy się zdarzają, ale maksymalnie do miesiąca.
Wspólny mianownik
W obu przypadkach ekran pokazywał, że jest dobrze. Jeden pokazywał za dużo, drugi za mało, i żaden nie kłamał w sposób, który da się zauważyć bez sprawdzenia ręcznie.
Dorzucę jeszcze jedną rzecz. Automatyczne strategie stawek potrzebują minimum trzydziestu konwersji w trzydziestu dniach, żeby mieć się czego uczyć. Konto z pierwszego przykładu już w drugim miesiącu miało grubo ponad tę granicę, próg był spełniony z zapasem. Po odjęciu śmieci jednak było w granicach 20, czyli pod progiem.
Optymalizowanie takiego konta to jak zdalne strojenie fortepianu na drugim końcu Polski.
Kiedy to jednak nie jest pomiar
Te przypadki nie oznaczają, że wszystko jest winą pomiaru. Trafiają się konta zmierzone poprawnie, w których reklama naprawdę jest zła: oferta nie broni się ceną, strona nie odpowiada na to, czego człowiek szukał, rynek jest za mały. Ale wtedy dobrze skonfigurowany pomiar pokazuje ci prawdę i wytycza kierunek naprawy, bez niego wszelkie działania, to tylko opieranie się na przeczuciach.
https://nevomarketing.pl/audyt-google-ads